Marsz nacjonalistów w Hajnówce to prowokacje wymierzona w mniejszości wielokulturowego Podlasia

Marsz nacjonalistów w Hajnówce to prowokacje wymierzona w mniejszości wielokulturowego Podlasia

Dziś ulicami Hajnówki przejdzie II Marsz Żołnierzy Wyklętych organizowany przez Narodową Hajnówkę i ONR. Marsz ma uczcić pamięć Romualda Rajsa „Burego”, który odpowiada za mord na tamtejszej ludności w 1946 roku. Według Partii Razem ten przemarsz to prowokacja skierowana przeciwko mniejszościom wielokulturowego Podlasia.

Pretekstem do tej prowokacji jest, ustanowiony przez Bronisława Komorowskiego, dzień tak zwanych „żołnierzy wyklętych”. Nacjonaliści od lat próbują wcisnąć do tej kategorii także zbrodniarzy wojennych, odpowiedzialnych za brutalne mordy na mniejszościach. Określenie „żołnierze wyklęci” to fałsz. Ci, którzy je promują, zrównują bohaterów ze zwykłymi zbrodniarzami wojennymi takimi jak Romuald Rajs „Bury” mówił na dzisiejszej konferencji prasowej Adrian Zandberg, jeden z liderów Partii Razem.

Zandberg odniósł się do jednego z materiałów, jaki ukazał się we wczorajszym wydaniu „Wiadomości TVP”. — „Wiadomości” TVP zaatakowały wczoraj Partię Razem, wybielając jednocześnie winnych zbrodni w Dubinkach. Dziwię się ludziom pracującym w TVP, że nie czują wstydu, kiedy wybielają zbrodniarzy odpowiedzialnych za mordowanie dzieci, za zakuwanie niemowląt bagnetami — bo to właśnie wydarzyło się w Dubinkach. To nie jest kontrowersyjna teza, to są ustalenia Instytutu Pamięci Narodowej. Rozróżniajmy bohaterów i zbrodniarzy. Postaci takich jak Witold Pilecki czy Kazimierz Pużak nie można wrzucać do jednego worka z ludźmi pokroju Romualda Rajsa „Burego” — tłumaczył polityk Razem.

Zandberg przypomniał zbrodnie „Burego”: w 1946 roku w Zaleszanach oddział pod jego dowództwem spalił żywcem kilkanaście niewinnych osób, w tym dzieci; w lesie pod Puchałami Starymi zamordowano 30 chłopów; mordowano ludność i palono domy we wsiach Zanie i Szpaki. — Te fakty także zostały potwierdzone i zbadane przez Instytut Pamięci Narodowej, który stwierdził jednoznacznie: tych wydarzeń nie można utożsamiać z walką o niepodległy byt państwa, gdyż noszą znamiona ludobójstwa. Organizowanie marszu pamięci „Burym” w miejscu, gdzie dowodzony przez niego oddział dokonał zbrodni na ludności prawosławnej, jest haniebne i zasługuje na potępienie — podsumował Zandberg.

Marsz w Hajnówce odbywa się w tym roku po raz drugi. Rok temu na stronie Kancelarii Prezydenta przez jakiś czas widniała informacja, że Andrzej Duda objął to wydarzenie swoim patronatem. — Po protestach Partii Razem informacja o patronacie znikła, a prezydenccy urzędnicy nabrali w tej sprawie wody w usta. Stało się jasne, że marsz służy gloryfikacji „Burego”, który dokonywał zbrodni na ludności prawosławnej. W tym roku nacjonalistom chodzi im o to samo. To podła próba sprowokowania i poróżnienia miejscowej ludności, a przy okazji — zdobycia uwagi mediów — podkreśla Zandberg.

Julia Zimmermann, zarząd krajowy Razem: — Lokalna społeczność uznała, że najlepszym sprzeciwem wobec nacjonalistycznej prowokacji będzie odwrócenie się do niej plecami. Polacy, Białorusini, prawosławni, katolicy i ateiści z Hajnówki chcą żyć w pokoju. Nie pozwolą go zburzyć skrajnej prawicy. Prawosławne nabożeństwo, które chcieli zakłócić nacjonaliści, zostało przeniesione na inną godzinę, żeby utrudnić skrajnej prawicy prowokowanie i wywołanie zamieszek. Szanujemy tę decyzję. Nasi przyjaciele z podlaskiego Razem wesprą symbolicznie zaszczuwaną przez nacjonalistów mniejszość. 

Działacze Razem zaapelowali dziś do pozostałych partii politycznych o izolację skrajnej prawicy. — Ci ludzie używają przemocy i chcą obalić demokrację. W wielu krajach Europy Zachodniej stosuje się zasadę „no platform”: demokratyczni politycy nie debatują w telewizji z neofaszystami, żeby ich w ten sposób nie wzmacniać. W Polsce tej zasady trzyma się jak dotąd tylko Razem. Apelujemy do innych demokratycznych partii politycznych: dołączcie do bojkotu skrajnej prawicy! — mówi Zimmermann. Według działaczki Razem delegalizacja brunatnych organizacji nie rozwiązuje problemu, bo neofaszyści zawsze mogą odrodzić się pod inną nazwą. — Można ich jednak zmarginalizować, jeśli demokratyczni politycy solidarnie odwrócą się od nacjonalistów plecami. Dokładnie tak jak robią to dziś mieszkanki i mieszkańcy Hajnówki — podsumowuje.