Po trupach do wyborów

Po trupach do wyborów

UCHWAŁA
Rady Krajowej Lewicy Razem
nr P-RK-2020-04-15-02
ws. wyborów prezydenckich za granicą

Przepychana kolanem przez Prawo i Sprawiedliwość zmiana w kodeksie wyborczym jest niedostosowanym do warunków pandemii bublem. Polkom i Polakom za granicą grozi pozbawienie prawa głosu w nadchodzących wyborach prezydenckich. Obóz rządzący prze po trupach do wyborów, zamiast zajmować się ratowaniem zdrowia i życia ludzkiego oraz walką z ubóstwem wynikającym z pandemii. Zamiast pogodzić się z faktami i ogłosić stan klęski żywiołowej, partia rządząca postanawia zmieniać kodeks wyborczy w czasie trwania kampanii wyborczej. Takie działania łamią art. 123 konstytucji, a tempo prac nad ustawą urąga wszelkim zasadom dobrej legislacji. Prawo i Sprawiedliwość niszczy w ten sposób zaufanie społeczne do instytucji państwowych i procesu wyborczego.

Ustawa, która trafiła właśnie do Senatu, na papierze zapewnia możliwość oddania głosu korespondencyjnego za granicą. Rzeczywistość jest jednak bardziej skomplikowana.

Proponowane zapisy oznaczają, że obywatelki i obywatele głosujący za granicą sami musieliby ponieść koszty głosowania. Przerzucanie kosztów organizacji wyborów na społeczeństwo nie jest pierwszym razem, kiedy Polki i Polacy za granicą traktowani są odmiennie od wyborców w kraju. Tę dyskryminację uważamy za nieuzasadnioną i niedopuszczalną.

Cechą szczególną pandemii COVID-19 są ograniczenia w przemieszczaniu się ludzi, w niektórych państwach uniemożliwiające udanie się na pocztę w celu wysłania swojego głosu. Rozwiązania, które PiS przedstawia jako szczególnie dostosowane do obecnych warunków, okazują się szczególnie do tych warunków niedostosowane.

Te wady to jasny znak, że projekt ustawy jest nieprzemyślany i napisany byle jak, a same wybory nie mają prawa odbyć się w tej formule. Proces wyborczy, za którym nie stoi zaufanie społeczne, jest niczym. Dlatego wybory należy przełożyć do czasu, w którym możliwe będzie ich bezpieczne przeprowadzenie, bez narażania życia i zdrowia Polek i Polaków.

Fot.: Arnaud Jaegers