WykopFacebook

Do kogo należy logo „Solidarności”? O wolną i solidarną kulturę

Uchwała Rady Krajowej Partii Razem
nr U-RK-2016-11-02-1
w sprawie logotypu „Solidarności”

Polska jest dziś polem walki symbolicznej. Spieramy się o prawa kobiet, o godność, a ostatnio również o solidarność – a także „Solidarność”. Gdańska prokuratura zaczęła nawet poszukiwania organizatorek „Strajku Kobiet” po to, by wytoczyć im proces o rzekome nadużycie logotypu „Solidarności” – na życzenie aktualnych władz związku zawodowego o tej samej nazwie. Wprawdzie prokuratura ostatecznie zrezygnowała z prowadzenia w tej sprawie dochodzenia, ale NSZZ „Solidarność” nie wyklucza procesu o rzekome naruszenie praw do znaku towarowego „Solidarność”.

Przypomnijmy, że kultura jest areną debat, spór to jej stan naturalny. Problemem nie jest więc to, że dochodzi do sprzeczności, lecz to, w jaki sposób oraz czy sprawiedliwie i równościowo spory te są prowadzone.

Kiedy Jerzy Janiszewski tworzył specyficzny, wykorzystywany po dziś dzień krój pisma – tzw. solidarycę – oraz napis „Solidarność”, związku zawodowego jeszcze nie było. W całej Polsce trwał wtedy strajk solidarnościowy, w którym uczestniczyły miliony pracownic i pracowników. Strajk, który upominał się o wolność słowa, zrzeszania się i zgromadzeń, o godność i prawa pracownicze, o wolność od cenzury.

Kiedy jesienią 1980 roku NSZZ „Solidarność” wreszcie się ukonstytuowały, a następnie zostały zarejestrowane, użyły logo Jerzego Janiszewskiego jako swojego, nie uzyskując do niego jednak praw absolutnych. Po wprowadzeniu stanu wojennego „Solidarność” została zdelegalizowana, zaś za samo użycie jej logotypu można było paść ofiarą represji politycznych. Po 1989 roku jest ono nadal symbolem masowego ruchu społecznego i „karnawału Solidarności”, pełni również funkcję logo związku zawodowego o nazwie „Solidarność”. Jest równocześnie wykorzystywane na plakatach (słynny afisz wyborczy z Garym Cooperem, plakat do filmu Marty Dzido i Piotra Śliwowskiego „Solidarność według kobiet”) czy w innych projektach artystycznych (m.in. „Niewidzialne kobiety Solidarności” Chorwatki Sanji Iveković z 2009 roku). Jak twierdzi autor logotypu, Jerzy Janiszewski, nikt nie jest uprawniony, by go zawłaszczać. Prawa, których udzielił on NSZZ „Solidarność”, mają granice. Jego zdaniem mogą korzystać z niego w szczególności osoby występujące dziś w obronie praw kobiet, a on sam popiera ich postulaty.

Przed udaniem się do prokuratury aktualne władze NSZZ „Solidarność” mogły zapoznać się z zapisami na własnej stronie internetowej, gdzie czytamy, że „wszczęcie działań prawnych” spowoduje wykorzystanie logotypu związku przez „inne osoby prawne”. W jakim sensie poszczególne osoby rejestrujące w Warszawie „Strajk Kobiet” są osobą prawną? Czy są nią kobiety lub dziewczyny przynoszące reprodukcje pracy Sanji Iveković „Niewidzialne kobiety Solidarności”? Czy jest tą osobą prawną sama artystka?

Uważamy, że awantura o logo „Solidarności” skupia jak w soczewce szereg kwestii kluczowych dla współczesnej kultury. Są wśród nich: wolność słowa i ekspresji artystycznej – gwarantowane na terenie Polski przez Konstytucję RP i inne przepisy prawa krajowego oraz międzynarodowego; kwestia własności intelektualnej – regulowana przez szereg przepisów; a także prawo do zgromadzeń. To ostatnie zostaje oczywiście zagrożone pośrednio, gdy opinia publiczna dowiaduje się, że organizatorek zgromadzenia poszukuje prokuratura.

Razem sprzeciwia się elitarystycznemu i wykluczającemu dostępowi do kultury, szczególnie zaś – ograniczaniu prawa do zgromadzeń, wolności słowa i ekspresji artystycznej w sytuacjach, gdy służy to realizacji konkretnej politycznej opcji, a nie dobru wspólnemu. Jesteśmy przeciwne i przeciwni zawłaszczaniu dziedzictwa „Solidarności” oraz jej logotypu, wbrew woli artysty, przez jakiekolwiek osoby, instytucje i grupy.

Chcemy kultury wolnej, dostępnej i inkluzywnej, w której każdy i każda może poszukiwać własnego sposobu ekspresji przekonań, jeśli nie ogranicza w ten sposób wolności i godności innych. Ochrona własności intelektualnej, w tym również znaków graficznych, nie może stać się narzędziem politycznych represji, zwłaszcza gdy w grę wchodzą symbole związane z kluczowymi wydarzeniami w historii Polski, do jakich niewątpliwie należą strajki z 1980 roku i ich polityczne oraz kulturowe reperkusje. „Solidarność” to część naszego kulturowego dziedzictwa, to nazwa i symbol, z którymi utożsamia się znacznie więcej osób niż liczy dziś związek zawodowy nadal posługujący się tą nazwą. „Solidarność” wyrosła między innymi z ideałów spółdzielczości, premiujących współpracę i współwłasność, a nie restrykcyjnie rozumianą własność prywatną.

O granicach ochrony logo NSZZ „Solidarność” przypomnieli ostatnio między innymi prof. Karol Modzelewski i Henryka Krzywonos-Strycharska, legendy „Solidarności”. Przypomniały o nich kobiety organizujące petycję, której sygnatariuszki i sygnatariusze deklarują: „to ja organizowałam/organizowałem Strajk Kobiet”, podpisaną przez ponad 5000 osób. Przypominamy o nich również i my, gdy mówimy:

Razem z kobietami!

Solidarność naszym wspólnym dobrem!

Solidarność naszą bronią!

Wszystkie jesteśmy „Strajkiem Kobiet”!