Kontrole inspektorów pracy bez uprzedzenia!

Dotrzymujemy obietnic: Składamy projekt ustawy, która usprawni działanie Państwowej Inspekcji Pracy i poprawi los tysięcy pracujących w Polsce osób. W jaki sposób? Chcemy, żeby inspektorzy wchodzili na kontrole do firm bez zapowiedzi. Obecne prawo jest tak skonstruowane, że inspekcja musi powiadomić przedsiębiorcę o tym, że danego dnia będzie przeprowadzać kontrolę. I najczęściej nie znajduje żadnych przykładów nieprawidłowości, bo osoby, które łamią kodeks pracy, najczęściej pozbywają się dowodów na to. Chcemy to właśnie zmienić.

Na czwartkowym briefingu w Sejmie posłowie Razem, Daria Gosek-Popiołek i Adrian Zandberg przedstawili założenia projektu.
Chcemy, żeby Inspekcja Pracy mogła naprawdę, a nie tylko na papierze, stać na straży praw pracowniczych, to inspektorzy muszą wchodzić do firm bez uprzedzenia, o dowolnej porze dnia, wtedy kiedy dostrzegą, że prawa pracowników są łamane. To jest tak naprawdę prosta historia – jeżeli inspektor przechodzi koło budowy i widzi, że są tam łamane przepisy bezpieczeństwa i higieny pracy, i widzi, że ludzkie życie, ludzkie zdrowie jest zagrożone, to musi po prostu wejść na tę budowę i działać, żeby zadbać o to, żeby prawa pracownicze były przestrzegane, żeby nie zrobić z tego zabawy w kotka i myszkę, w której uprzedza się pracodawcę o kontroli, ten pracodawca zaciera ślady tego, że prawo było łamane, i udaje, że wszystko jest w porządku – mówił na briefingu prasowym poseł Razem, Adrian Zandberg.

Przeczytaj projekt ustawy

Dla Razem najważniejsze od zawsze były prawa pracownika, które w Polsce są łamane, które w Polsce są obchodzone – mówiła posłanka Daria Gosek-Popiołek. – I ta ustawa, tak jak cały szereg innych, które już złożyliśmy, i które będziemy składać w przyszłości, są odpowiedzią właśnie na te wszystkie patologie związane z polskim rynkiem pracy. Wszyscy znamy sytuacje, w których chociażby pracownicy gastronomii, knajp, restauracji, barów, tygodniami nie mogą doczekać się na umowy o pracę. Pracują na czarno, pieniądze dostają pod stołem. I kiedy próbują to zgłosić, inspektor Państwowej Inspekcji Pracy zapowiada się pracodawcy. I co się okazuje – że nagle, w cudowny sposób, dzień przed inspekcją, nagle ta umowa o pracę się w cudowny sposób pojawia. Ta sytuacja jest jedną z wielu, które do nas docierają. I takie ustawy pomagają nam po prostu wesprzeć pracowników, ale także dać narzędzia Państwowej Inspekcji Pracy, która jest powołana do tego, by pracowników wspierać. Mamy nadzieję, że dla tej ustawy znajdzie się większość w Sejmie. Uważamy, że prawa pracownicze są tym, co powinno nas łączyć, i tym co powinno funkcjonować ponad podziałami.

Warto zaznaczyć, że to nie jest nasz pierwszy projekt, który dotyczy działalności Państwowej Inspekcji Pracy. Złożyliśmy ustawę, dzięki której inspektorzy będą mogli zamieniać śmieciówki w umowy o pracę.
Dzisiaj w wielu branżach jest tak, że całe firmy – w produkcji, w usługach – zatrudniają ludzi na umowach śmieciowych, chociaż ci ludzie powinni mieć umowy o pracę – dodał Adrian Zandberg. – Chociaż pracują w miejscu i w czasie oznaczonym przez szefa, pod nadzorem. Zaproponowaliśmy rozwiązanie, które pozwoliłoby tę patologię ograniczyć. Rozwiązanie, które daje inspektorom pracy prawo do tego, żeby nielegalną śmieciówkę zamienić, decyzją inspektora, w normalną umowę o pracę. Ta ustawa otrzymała już numer druku. Miło mi jest poinformować państwa, że dostała także wsparcie ze strony związków zawodowych z różnych stron politycznej barykady. Dostała wsparcie od organizacji pracowniczych. Teraz trzeba ją tylko przyjąć, żeby ograniczyć plagę śmieciówek.

Fot. Dawid Dobrogowski