Razem o podatku cukrowym

Razem o podatku cukrowym

Marcelina Zawisza

20 grudnia gdy apelowałam o większa regulacje rynku suplementów diety minister Cieszyński zapewniał ze już niedługo pojawi się ustawa z której będę zadowolona, bo częściowo zaadresuje ten problem. Więc, panie ministrze, nie jestem zadowolona. W pierwotnej wersji ustawy znajdował się 10 procentowy podatek od reklam suplementów diety. Miał przynieść około 100 mln zł. Rynek reklam suplementów to rynek, którego wartość szacuje się na około 1 mld zł. Od 1997 roku powiększył się dwudziestokrotnie, jest to jedna z najszybciej rosnących branż w UE. Na wciskaniu nam nieprzebadanych dobrze produktów ( średni okres czasu od momentu wejścia na rynek do momentu przebadania wynosi dwa lata) bogacą się korporacje, a państwo całkowicie się wycofuje. Podobno chcą państwo zobaczyć jak branża się sama reguluje. Mam pytanie, Co się stało że już nie chcecie ograniczać reklamy suplementów diety? Co się zmieniło? Kto był tak przekonujący?

Paulina Matysiak

Szanowna Pani Marszałek, Wysoka Izbo, Ogólne założenia projektu ustawy wydają się słuszne. Kłopot polega na tym, że te „prozdrowotne” działania nie wpisują się w żadną logiczną i spójną politykę. Za przykład niech posłużą choćby nieudolne próby ujednolicania stawek VAT. Do dziś mamy wiele rodzajów słodyczy korzystających z przywileju obniżonej stawki VAT. Absurdalne jest chociażby to, że pozbawiona kalorii woda niegazowana ma taki sam podatek VAT jak słodzone napoje niegazowane czy niektóre rodzaje chipsów. Brakuje jakiejkolwiek spójnej polityki promowania zdrowej żywności. I na koniec wracam do pytania – co się stało, że już nie chcecie ograniczać reklam suplementów diety? Najpierw takie rozwiązania były w projekcie, a teraz ich nie ma. Dziękuję.

Daria Gosek-Popiołek

Ta ustawa to krok w dobrym kierunku, ale moje zaniepokojenie budzi kilka zapisów, które dają możliwość unikania opłaty przez duże sieci handlowe, które bezpośrednio zamawiają u producentów produkty. Czyli mają  tak zwane marki własne. W ustawie nie przewidziano bowiem obowiązku zapłacenia opłaty przy sprzedaży detalicznej dokonywanej przez importera. Dlaczego hipermarket może sprzedawać pod własną marką  importowane soki bez żadnego podatku, a producenci polscy, nasi rodzimi sadownicy, produkując soki będą musieli płacić podatek. Wiele mówicie o wspieraniu [polskiej wsi, polskich producentów żywności, ale jak przychodzi co do czego to fory dajecie hipermarketom, korporacjom – gigantom na rynku. A naszych rodzimych producentów pozostawiacie daleko w tyle. Widocznie nie są dla was faktycznymi, ważnymi partnerami.  Wracając do pytania – co się stało, że nie chcecie ograniczać rynku reklam suplementów diety? Co się zmieniło? Kto Was przekonał? Jakich argumentów użył?  

Maciej Konieczny

Szanowna Pani marszałek, wysoka izbo. Pan poseł lobbysta, przepraszam, sprawozdawca z Platformy Obywatelskiej bardzo był rozbawiony faktem, że alkohol w większych butelkach szkodzi mniej niż w małych. Był bardzo dumny ze swojej ignorancji, więc trzeba tę ignorancję rozwiać. Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych nie ma wątpliwości, ze małe butelki, tak zwane „małpki”, sprzyjają ryzykownemu piciu. Zresztą to jest bardzo logiczne! Nikt, kto pije zdrowo, kto pije nieszkodliwie nie kupuje małej buteleczki wódki po drodze do pracy i nie kupuje takiej samej wracając. Więc nie mamy wątpliwości, że ograniczenie sprzedaży „małpek” czy zakaz sprzedaży „małpek” byłby bardzo korzystny dla przeciwdziałania problemom alkoholowym. Tutaj można tylko apelować o więcej odwagi do rządzących. Zakażcie „małpek”! Niech najmniejsza dozwolona butelka to będzie pół litra. I jeszcze chciałbym wrócić do pytania: co się stało z podatkiem od reklam suplementów? Dlaczego zniknął? Co się stało? Kto was przekonał? To jest bardzo ciekawa historia!

Adrian Zandberg

Ta ustawa to krok w dobrym kierunku. Nie przyłączę się do Konfederacji i Platformy, którzy powtarzali tu stanowisko lobbystów i producentów wódki.Problem z tą ustawą jest inny. To dziwaczne wyłączenia, wprowadzone, jak usłyszeliśmy, pod presją producentów. Zwalniacie z opłaty słodzone przetwory mleczne. Moje pytanie brzmi: Czemu? Każdy rodzic wie, że producenci sypią do nich tony cukru. Dotyczy to zwłaszcza tych napojów, które są kierowane do dzieci. Nie będę wymieniać ich nazw. Te marki udają zdrową żywność, choć w rzeczywistości budują u dzieci bardzo złe nawyki. To wyłączenie jest oczywiście opłacalne dla kilku firm, ale jest sprzeczne z deklarowanym celem ustawy. Szejk z McDonalda. Kolejną taką dziurą może być zwolnienie dla izotoników i suplementów diety. Jak chcecie się państwo ochronić przez obchodzeniem prawa, skoro zostawiacie szeroko otworzono bramę dla przekrętów. Co się stało, że już nie chcecie ograniczać reklam suplementów diety? Jak to się stało, że zrezygnowaliście państwo z tego rozwiązania? Ktoś to sobie załatwił czy znowu tchórzliwość?

Magdalena Biejat

Zgadzam się z przedmówcami z Lewicy, że ta ustawa to krok w dobrym kierunku. W uzasadnieniu znajdujemy rozbudowane uzasadnienie potrzeby ograniczania cukru w naszej diecie. Bardzo niewiele miejsca zajmuje natomiast wyjaśnienie, w jaki sposób planujecie wprowadzić w życie profilaktykę złych nawyków żywieniowych? Na razie wszystko wskazuje na to, że pieniądze z nowego podatku pójdą przede wszystkim ja leczenie skutków otyłości. Jaki zatem jest plan na wdrażanie programów profilaktycznych? Czy to NFZ ma finansować SKS-y? Co się stało, że już nie chcecie ograniczać reklamy suplementów diety? Dlaczego te rozwiązania zniknęły z projektu przed skierowaniem go do Sejmu? Kto wpłynął na tę decyzję?