Prawica nie zagarnie lewicowej polityki historycznej!

„Są w ojczyźnie rachunki krzywd, obca dłoń ich też nie przekreśli” napisał w 1939 roku Władysław Broniewski, komunista który bronił Polski przed radzieckim najazdem dwie dekady wcześniej. Dziś wizja historii narzucona społeczeństwu przez rządzące siły prawicowe koncentruje się na kwestii niepodległości pomijając sprawy społeczne. Dla polskiej lewicy problemy społeczne i problemy niepodległościowe jednak nigdy nie były rozpatrywane oddzielnie. Partia Razem wspomina wielonurtową i barwną przeszłość lewicy z okazji kolejnej rocznicy powstania II Rzeczypospolitej.

„Za samą szlachtę bić się nie będę, chcę wolności całego narodu; dla niej tylko wystawię swe życie”. Tymi słowami Tadeusz Kościuszko, radykalnie interpretując oświeceniową filozofię, po raz pierwszy powiązał ze sobą istnienie polskiej państwowości z koniecznością zmian społecznych. Przez następne kilkadziesiąt lat dążenie do równości stało się dla polskiej lewicy równoznaczne z walką o niepodległość. W 1863 r. Czerwone i Czerwoni chwycili za broń nie tylko by wyzwolić ziemie Królestwa Polskiego spod władzy caratu. Zrobili i zrobiły to by zapewnić wszystkim jego mieszkańcom i mieszkankom równość wobec prawa, bez względu na wyznanie czy narodowość. Zrobiły i zrobili to by znieść pańszczyznę i oddać chłopom ziemię na której pracują.

Po porażce powstania styczniowego ścisły związek niepodległości i przemian społecznych przestał być dla polskiej lewicy tak oczywisty. Gdy część działaczy i działaczek kształtującego się wówczas ruchu socjalistycznego uznawała polityczną niezależność Polski za cel równorzędny ze społecznymi przeobrażeniami, dla innych straciła ona na znaczeniu. Niektóre i niektórzy w ślad za pismami Kazimierza Kelles-Krauza zaangażowali się w projekt socjalnej odrębności państwa polskiego. Inni i inne za Różą Luksemburg wskazywały, że nowe granice państwowe przyczynią się tylko do pogorszenia sytuacji pracowników, odcinając fabryki od ich tradycyjnych rynków zbytu, i oddalą perspektywę powstania światowej socjalistycznej federacji. Jeszcze inni i inne za Janem Machajskim odrzucali koncepcję państwa, w tym państwa polskiego, całkowicie. Nurty te bardzo różniły się co do ustrojowych celów, ale łączyła je i łączy do tej pory troska o położenie klasy pracującej – o warunki pracy i wypoczynku; bezpłatny dostęp do ubezpieczeń społecznych; powszechnej edukacji i służby zdrowia; równe traktowanie WSZYSTKICH mniejszości; gospodarowanie wspólnymi zasobami; wyraźne oddzielenie wpływów kościołów i strefy wiary od spraw państwa; możliwość awansu społecznego i godne warunki mieszkaniowe dla wszystkich; równouprawnienie kobiet.

Niepodległość II RP podzieliła lewicę, część (PPS i ludowcy) zaangażowała się w projekt budowy państwa dobrobytu, część jak Komunistyczna Partia Polski czy ugrupowania anarchistyczne wypatrywała owego dobrobytu w międzynarodowej rewolucji. Co więcej, dla wielu jej obywateli i obywatelek – Żydów, Ukraińców, Białorusinów, Ślązaków, Niemców – niepodległość Polski nie oznaczała końca opresji narodowej. Walczyli oni z nacjonalistyczną i kapitalistyczną przemocą w ramach takich organizacji jak Bund, Hromada, czy DSAP.

Ambitny program pierwszych lewicowych rządów II RP prowadzonych przez Ignacego Daszyńskiego i Jędrzeja Moraczewskiego w 1918 r. – ośmiogodzinny dzień pracy, równouprawnienie kobiet, powszechna edukacja, wolność słowa i sumienia, świeckie państwo – został zaprzepaszczony przez polityków prawicowych. II RP stała się krajem pełnym prześladowań przeciwników politycznych władzy; niesprawiedliwych i brutalnych praktyk wymierzonych w świat pracy i w liczne mniejszości.

Mimo podziałów lewica II RP usiłowała przeciwstawić się rozwojowi rodzimych i obcych ruchów faszystowskich czy to w aktywności krajowej czy to w postaci ochotniczego wysiłku tzw. Dąbrowszczaków w czasie wojny domowej w Hiszpanii. W trakcie II Wojny Światowej działalność takich organizacji jak PPS-WRN, RPPS, czy ŻOB nie oznaczała jedynie sprzeciwu wobec nazistowskiej okupacji, była również walką o nowy, sprawiedliwszy świat. Różne grupy lewicowe, syndykalistyczne, komunistyczne i socjalistyczne wzięły udział w obu powstaniach w Warszawie. Po 1941 r. aktywną postawą antyfaszystowską wykazywały się proradzieckie ugrupowania komunistyczne i w końcu to wojska radzieckie, w tym działające w ich ramach Ludowe Wojsko Polskie, doprowadziły do wypędzenia nazistów z ziem polskich.

Po wojnie wielu ludzi lewicy, w tym jej niekomunistycznej części, zaangażowało się w budowę nowej polskiej państwowości. Przeprowadzono reformę rolną, dokonano doniosłych zmian w polityce mieszkaniowej; stworzono system powszechnej opieki zdrowotnej, wzmocniono państwowe szkolnictwo i doprowadzono do eliminacji analfabetyzmu. Niestety działo się to w warunkach narzuconego przez światowe mocarstwa braku suwerenności i przy agresji państwa wymierzonej we własnych obywateli m.in. w latach 40-tych; 1956 r.; 1968 r.; 1970 r; 1976 r. i w 1981 r.

Powstanie III Rzeczypospolitej przywróciło przedwojenny model rządzenia, gdzie suwerenności towarzyszy wycofywanie się państwa z roli świeckiego strażnika sprawiedliwego podziału dóbr. Przywódcy III RP zmarnowali część wysiłku dwóch pokoleń wyprzedając majątek wspólnotowy obywateli i pogrążając własny przemysł w imię prawicowych dogmatów rynku. Znowu na świat pracy przerzucono koszty przemian ustrojowych i gospodarczych przy wzrastających wpływach katolickiego kleru na politykę.

Partia Razem widzi w historii lewicy nie tylko spory i podziały, ale też niezmienną wolę przypominania o niesprawiedliwości oraz nieustającą walkę o zmianę świata na lepszy. Dla nas prawdziwa niepodległość to taka, w której państwo stara się zaspokoić potrzeby szerokich mas pracowniczych i walczy z wykluczeniem. Prawdziwa niepodległość to sytuacja, w której kler i prawicowi politycy nie zawłaszczają historii i nie pouczają obywateli, że tylko ich idole warci są wspominania. Prawdziwa niepodległość to codzienna troska o mniejszości. Prawdziwa niepodległość to troska o środowisko naturalne i o klimat. Prawdziwa niepodległość to brak rażących nierówności. Dlatego przed kolejnym 7 listopada – rocznicą powstania rządu Ignacego Daszyńskiego – Razem wzywa do refleksji nad tym czym jest patriotyzm; jak ważne w przyszłości są niezaspokojone dotąd przez rządzącą prawicę potrzeby społeczne i nieprzekreślone rachunki krzywd.