Biejat: gdzie jest plan PiS na emerytury?

Wysoka Izbo,

już ponad 9 mln osób, czyli niemal co czwarty obywatel i obywatelka to emerytka lub rencista. Społeczeństwo nam się się starzeje – nie tylko przybywa osób w wieku emerytalnym; ale zmniejsza się także liczba młodych na rynku pracy. Do 2035 r. emerytów będziemy mieli prawie 27%.

To oznacza, że koniunktura gospodarcza w dużym stopniu zależy od ich siły nabywczej, czyli od wysokości świadczeń emerytalnych. Rok temu, kiedy odrzuciliście projekty Lewicy gwarantujące wszystkim godną emeryturę minimalną, pytałam czy macie plan na emerytury.


Ten rok pandemii powinien był nauczyć pana premiera – ale też wszystkich, podobnie urzeczonych ideologią neoliberalną – jak bardzo ważne jest, aby to państwo stało na straży bezpieczeństwa ekonomicznego obywateli oraz gwarantowało wysokiej jakości usługi publiczne. Zwłaszcza w zakresie ochrony zdrowia. Wszyscy mogliśmy na własne oczy zobaczyć, że rynek rządu nie wyręczy. Ta niemożliwość leży u samych jego fundamentów – celem firm jest maksymalizacja zysku.


Ale państwo to nie jest firma. Pan premier nie jest już prezesem banku, tylko stoi na czele rządu i pora przyjąć adekwatną do tej roli optykę. Naszym nadrzędnym celem tu w Sejmie i głównym zadaniem rządu nie jest cięcie kosztów i ograniczanie wydatków ZUS.


Celem nadrzędnym władzy powinno być zagwarantowanie, by Polakom żyło się dobrze i godnie, by ich podstawowe potrzeby były zaspokojone… i to nie byle jak, ale na jak najwyższym poziomie. To jest nasz podstawowy cel. O systemie emerytalnym musimy więc myśleć mając na uwadze wyzwania, na najbliższe 10, 20 i 50 lat.


Niestety, ja tej świadomości i perspektywy po stronie rządzących nie widzę i dobitnym tego przykładem jest fakt, że zgłaszane przez nas poprawki koalicja rządząca odrzuca bez większego namysłu na etapie prac komisji, nie dając szansy na szeroką dyskusję nad nimi i nad systemem emerytalnym.


Relatywna wysokość średniej emerytury do średniej płacy na rynku, a więc także do cen i kosztów życia, jest najniższa w tym stuleciu i wynosi obecnie jedynie 56%. W strukturze wysokości wypłacanych emerytur wyraźnie widać także coraz większe rozwarstwienie. I niestety, to osób z najniższymi emeryturami przybywa najszybciej. Jeśli rząd nie podejmie zdecydowanych kroków i nie zagwarantuje wyższych świadczeń, to zgodnie z prognozami już za 10 lat czekają nas emerytury w wysokości ⅓ ostatniego wynagrodzenia. Wnieśliśmy więc o podwyższenie emerytury minimalnej do wysokości 1600 zł na rękę.


Już teraz:

  • co 10 gospodarstwo domowe emerytów zmaga się z wilgocią i grzybem w ścianach, fundamentach lub przeciekającym dachem;
  • 7% emerytów i 16% rencistów nie stać na ogrzanie mieszkania;
  • 7% emerytów i 18% rencistów nie stać na jedzenie mięsa lub ryby co drugi dzień;
  • 45% emerytów i 63% rencistów nie może sobie pozwolić nawet na tygodniowe wakacje.

Jeśli realna wysokość emerytury nadal będzie się obniżać, to siła nabywcza i jakość życia co czwartego obywatela (a zatem także konsumenta) spadnie drastycznie i będzie musiała znaleźć swoje odbicie w koniunkturze.


Jednocześnie liczba osób, które pobierają emerytury poniżej ustawowej kwoty minimalnej – wynoszącej dziś 1200 zł brutto – rośnie w zastraszającym tempie i wynosi obecnie 333 tys. osób. Powodem tak niskich świadczeń jest zbyt mały staż pracy – tyle, że ci ludzie, to nie są lenie, wśród nich jest rosnąca liczba nisko zarabiających pracowników latami wypychanych do szarej strefy i ledwie wiążących koniec z końcem. W przeważającej części są to kobiety. Dlatego wnioskowaliśmy o wliczanie do stażu emerytalnego okresów przepracowanych na umowach zlecenie, tak aby rzesze osób dostających śmieciowe emerytury mogły liczyć przynajmniej na tę skromną emeryturę minimalną. Tę poprawkę również odrzuciliście.


Zgodnie z przeprowadzonymi w 2018 roku badaniami 87% Polaków uważa, że nierówności społeczne w Polsce są za wysokie. 78% obywatelek i obywateli oczekuje, że ich zmniejszeniem zajmie się państwo. Można domniemywać, że po kryzysie wywołanym epidemią, gdy mieliśmy okazję przekonać się jak bardzo bezpieczeństwo ekonomiczne Polaków jest kruche, te procenty wzrosły znacznie. Tymczasem od początku tej kadencji sukcesywnie i z determinacją pan premier i pani minister Emilewicz pod dyktando kolegów ekonomistów z banków i funduszy giełdowych rozmontowywali wszystkie bezpieczniki, jakie system emerytalny posiadał. Złe rozwiązania jak OFE zamieniliście na jeszcze gorsze IKE, przy okazji pod pretekstem prowizji okradając przyszłych emerytów z części oszczędności, bo akurat macie bieżące potrzeby budżetowe, nad którymi nie umiecie zapanować.


Reasumując: Polskim emerytom nie jest potrzebna premia w postaci 13. i 14. emerytury, które dziś są, a jutro może ich nie być, bo za 3 lata ostatecznie roztrwonicie rezerwę demograficzną. Polakom potrzebne są godne zarobki i emerytury, bezpieczeństwo i możliwość planowania przyszłości… A polskiej gospodarce, zwłaszcza po pandemii będzie potrzebna siła nabywcza, która pozwoli nam odrobić straty. Dlatego Lewica poprze projekt rewaloryzacji świadczeń emerytalnych i rentowych, choć uważamy ją za dalece niewystarczającą. Klub Lewicy będzie zaś dalej składał kolejne projekty realnych zmian w systemie emerytalnym i poprawki dążące do poprawienia sytuacji ekonomicznej emerytów i rencistów.

Wystąpienie posłanki Magdaleny Biejat w imieniu KKP Lewicy, 20 stycznia 2021 r.