Plan ratunkowy dla gospodarki

Plan ratunkowy, który dzisiaj przedstawiamy, zostałby wprowadzony przez rząd, gdyby ten rozmawiał z przedsiębiorcami i z pracownikami. Nasze rozwiązania proponujemy po długich i szczegółowych konsultacjach z kolejnymi branżami, izbami gospodarczymi i związkami zawodowymi.

Działania przeciwko wirusowi są konieczne. Ludziom, którzy są dotknięci tymi konsekwencjami trzeba zapewnić realną pomoc, a bardzo wielu pracowników i przedsiębiorców jej nie otrzymało.  

Lewica proponuje: 

📌 Zasadę, zgodnie z którą każdy przedsiębiorca – bez względu na branżę – który utraci 75 proc. przychodów rok do roku z powodu pandemii i wprowadzonych obostrzeń, będzie mógł wystąpić o dodatkową pomoc, nawet jeżeli specyfika jego działalności nie została ujęta we właściwej ustawie;

📌 Zwiększenie do poziomu 15 tysięcy złotych pomocy dla przedsiębiorców i rozciągnięcie w czasie o kolejne 6 miesięcy możliwości ubiegania się o nią. Rozwiązanie to, w razie nie ugaszenia pandemii, powinno być przedłużane;

📌 Objęcie pomocą kobiet, które w ubiegłym roku były na urlopach macierzyńskich, czy też na urlopie wychowawczym. Zgodnie z obecną tarczą, prawo do wsparcia im nie przysługuje. Kwota wsparcia powinna być wyliczona na podstawie ostatniego miesiąca pracy przed urlopem wychowawczym lub urlopem macierzyńskim;

📌 Zmianę rozporządzenia rządu o pomocy dla gmin i zwiększenie ogólnej kwoty wsparcia z 1 mld do 4 mld złotych i wprowadzenie prostego kryterium otrzymania pomocy, jeżeli chodzi o kwestie utraconych dochodów z PIT-u i CIT-u za miesiące listopad i grudzień 2020 r. i styczeń 2021 r. Tym samym, pomoc otrzyma nie 200, ale wszystkie 2499 gmin, bez względu na to jakie są sympatie polityczne mieszkańców danego regionu. 

📌 Pomoc dla firm powinna wiązać się ze zobowiązaniem, że ubieganie się o nią jest jednoznaczne z deklaracją utrzymania zatrudnienia w przedsiębiorstwie na dotychczasowym poziomie! 

Na początku pandemii położyliśmy na stole konkretne rozwiązanie, które wspierałyby pracowników zagrożonych branż – powszechne świadczenie kryzysowe, swego rodzaju dochód gwarantowany dla kelnerów, dla kucharzy, dla ludzi, którzy tracą pracę, ale też dla drobnych przedsiębiorców.

Zależy nam na tym, żeby Polska była krajem bezpieczniejszym i sprawiedliwym dla wszystkich. Apelujemy do rządu: przyjmijmy proponowane dziś rozwiązania!

Dariusz Wieczorek, fot. Dawid Dobrogowski

Wszyscy widzimy, że działaniom polskiego rządu brakuje koordynacji oraz jakiegoś głębszego planu – mówił poseł Dariusz Wieczorek, sekretarz klubu Lewicy. – Prezentowana przez rządzących pomoc dla przedsiębiorców, chyba do nich nie dociera, efektem czego jest obecna fala protestów i zapowiedzi otwarcia sklepów, barów, czy też placówek fitness. Dlatego dziś prezentujemy plan ratunkowy dla zagrożonych branż, a który zawarty jest w projekcie ustawy zmiany ustawy z 2 marca 2020 r., gdzie zawarto spis branż uprawnionych do pomocy państwa, a my chcielibyśmy ten spis rozszerzyć. W tym projekcie wpisujemy bardzo istotną zasadę, zgodnie z którą każdy przedsiębiorca – bez względu na branżę – który utraci 75 proc. przychodów rok do roku z powodu pandemii oraz wprowadzonych obostrzeń, będzie mógł wystąpić o dodatkową pomoc, nawet jeżeli specyfika jego działalności nie została ujęta w ustawie. Drugą nogą tej pomocy jest wsparcie dla samorządów. Lewica bardzo krytycznie ocenia dotychczasowe propozycje dla naszych małych ojczyzn, które raczej dzielą a nie łączą polskie samorządy. Co do zasady to bardzo dobrze, że rząd chce pomóc, ale epidemia dotyka wszystkie małe ojczyzny i dlatego złożymy wniosek do premiera o zmianę rozporządzenia o pomocy dla gmin i zwiększenie ogólnej kwoty wsparcia z 1 mld do 4 mld złotych oraz wprowadzenie prostego kryterium otrzymania pomocy, jeżeli chodzi o kwestie utraconych dochodów z PIT-u i CIT-u za miesiące listopad i grudzień 2020 r. oraz styczeń 2021 r.  

Dariusz Standerski, fot. Dawid Dobrogowski

Mówimy nie tylko w swoim imieniu, ale również w imieniu tysięcy przedsiębiorców i pracowników i pracownic, którzy piszą do nas wiadomości, z którymi rozmawiamy i konsultujemy nasze pomysły – podkreślał na konferencji Dariusz Standerski, dyrektor biura legislacyjnego Lewicy. – Plan ratunkowy, który dzisiaj przedstawiamy, zostałoby wprowadzony przez rząd, gdyby ten rozmawiał z przedsiębiorcami i z pracownikami. W takiej sytuacji rządzący wiedzieliby, że jeżeli restauracje są zamknięte, to tracą również producenci żywności, sprzedawcy hurtowni i wpisałby te podmioty na listę uprawnionych do pomocy. Rząd Mateusza Morawieckiego najwyraźniej nie wie, że jeżeli centra handlowe są zamknięte, to zamknięte są również sklepy z odzieżą, czy też z obuwiem oraz wiele innych, które notują stratę. Gdyby tylko rozmawiał z branżą. My nasze rozwiązania proponujemy po długich i szczegółowych konsultacjach z kolejnymi branżami, izbami gospodarczymi oraz związkami zawodowymi. Nasze pomysły wspierają tych, którzy nie są wpisani tarczę branżową, a którzy ponieśli 40 procentowe lub 70 procentowe straty w wyniku pandemii. W szczególności zależy nam na firmach społecznych, restauracjach społecznych, sklepach społecznych prowadzonych przez organizacje pozarządowe, z których żadna dzisiaj nie dostanie pomocy. Ta branża powinna mieć szczególne miejsce i szczególne miejsce w programie lewica znajduje. Dla większości przedsiębiorców 5 tysięcy złotych tej najmniejszej pomocy, nie starcza nawet na pokrycie podstawowych kosztów stałych. Dlatego proponujemy o zwiększenie jej do poziomu 15 tysięcy złotych i rozciągnięcie jej w czasie o przynajmniej sześć miesięcy, z możliwością dalszego rozwinięcia na następne miesiące. Pandemia nie zniknie, jak za pomocą czarodziejskiej różdżki. Tarczę, którą proponuje rząd ratuje zaledwie jedną czwartą polskiej gospodarki! Mówimy o czterech milionach dwustu tysięcy przedsiębiorcach, pracownikach i ich rodzinach. W projekcie zmiany uchwały Rady Ministrów, która rozszerza wsparcie dla gmin i zamiast 200 będziemy mieli tutaj spis wszystkich 2499 gmin w Polsce, ponieważ Brzesko w Wielkopolsce nie jest gorsze od Zakopanego. Gmina w województwie warmińsko-mazurskim ma takie same prawa i poniosła często takie same straty jak gmina w Świętokrzyskim. Dlatego apelujemy do rządu, żeby nie dzielił gmin na lepsze i gorsze oraz potraktował wsparcie indywidualnie a nie dzielił na 200 gmin, które dostaną 2200 gmin, które tego wsparcia nie dostają.

Beata Maciejewska, fot. Dawid Dobrogowski

Tarcze, które proponuje rząd, często porównujemy do dziurawego wiadra, ponieważ ciągle dolewamy jakąś pomoc, ale tak naprawdę ona nie jest skuteczna – tłumaczyła posłanka Beata Maciejewska. – Bardzo często mówi się o niej, że ona jest zupełnie niewystarczająca i też bardzo mocno chaotyczna. Jako Lewica staramy się te kwestie uporządkować i zadbać o każdą grupę społeczną, która może być dotknięta skutkami epidemii, ale rząd jej nie dostrzega. Na pewno jedną z takich grup są kobiety, które pod koniec ubiegłego roku były na urlopach macierzyńskim, czy też na urlopie wychowawczym. Im zgodnie z tarczą, która dzisiaj obowiązuje, prawo do wsparcia nie przysługuje. My, jako Lewica, mówimy temu stanowcze nie! Mówimy o niekaraniu kobiet za to, że rodzą dzieci i opiekują się nimi! W związku z tym proponujemy zapis taki, żeby liczyć do możliwego wsparcia ostatni miesiąc pracy przed urlopem wychowawczym, czy też przed urlopem macierzyńskim. To jest dla nas niezwykle istotne, ponieważ z jednej strony rząd cały czas mówi o konieczności wspierania rodzin, ale z drugiej strony zapomina o osobach opiekujących się dziećmi. Turystyka. Nie widzę naprawdę żadnej różnicy pomiędzy całoroczną działalnością turystyczną w górach, a całoroczną działalnością tego typu w Sopocie, czy też w Gdańsku lub w jakiejkolwiek innej miejscowości. Bardzo wielu przedsiębiorców dostosowała swoją ofertę hotelarską, swoją ofertę turystyczną do tego, żeby turyści mogli przyjeżdżać przez cały rok. Dzisiaj mają być dotowane gminy górskie, które jak wiadomo są miejscami, gdzie największe poparcie ma rządząca partia, a zostają z niczym te, gdzie PiS nie ma już takiego wysokiego poparcia. To jest po prostu niesprawiedliwe! Apeluję o wyrównanie szans i takie samo wsparcie dla wszystkich przedsiębiorców i pracowników. 

Adrian Zandberg, fot. Dawid Dobrogowski

Działania przeciwko wirusowi są naprawdę konieczne, ale ludziom, którzy są dotknięci tymi konsekwencjami trzeba zapewnić realną pomoc, a tej zabrakło. Bardzo, bardzo wielu ludzi ciągle jej nie dostałomówił poseł Razem, Adrian Zandberg. – Zanim sytuacja stała się kryzysowa, Lewica położyła na stole konkretne rozwiązania, które pozwoliłyby tego kryzysu uniknąć. Po pierwsze, powszechne świadczenie kryzysowe, swego rodzaju dochód gwarantowany dla kelnerów, dla kucharzy, dla ludzi, którzy tracą pracę, ale też dla drobnych przedsiębiorców, ponieważ tak wielu z nich, w tym momencie nie ma co do garnka włożyć. Po drugie, uczciwy system pomocy to taki, w którym państwo odpowiedzialnie bierze na siebie koszty prowadzenia działalności gospodarczej, ale w zamian za zobowiązanie utrzymania miejsc pracy. Lewica w przeciwieństwie do wielu innych partii w Polsce, w tym naszych konkurentów na opozycji, pamięta o tym, że większość Polek i Polaków to pracownicy i pracownice. Pamięta o tym i stoi konsekwentnie po stronie ich stornie, po stronie ich bezpieczeństwa. Proponowaliśmy też, żeby chronić gastronomię przed wyzyskiem ze strony wielkich korporacji. Niestety, tutaj Mateusz Morawiecki w ręka w rękę z senatorami Platformy uznał, że ideologia liberalna będzie dla nich ważniejsza, niż praktyczna pomoc dla konkretnych przedsiębiorstw. Warto, żeby już na najbliższym posiedzeniu Sejmu zająć się naszymi propozycjami, bo od tego, jak szybko będziemy działać, zależy to jaka będzie polska gospodarka po pandemii. Nie ma się co czarować, ten czas kryzysu jest podwójnie bolesny dla małych, wielcy sobie poradzą. Duży ma zasoby i może potraktować taki kryzys jako szansę, żeby zająć więcej rynku. Musimy odpowiedzieć sobie na pytanie: czy naprawdę chcemy obudzić się w Polsce, w której wielkie korporacje mają mieć jeszcze większy kawałek tortu? Czy chcemy obudzić się w Polsce, w której gastronomia sprowadza się do tego, że możemy pójść albo do McDonalda, albo do Sfinksa, bo wszyscy inni zbankrutowali? Uważamy, że można inaczej i proponujemy konkretne rozwiązania po to, żeby to zmienić. Lewica to jest państwo odpowiedzialne, które działa w przeciwieństwie do tego rządu nie chaotycznie, tylko z wyprzedzeniem. To było bardzo nie fair, że rząd mamił przez wiele miesięcy ludzi mówiąc, że być może nie będzie zamykania gospodarki, a potem na ostatnią chwilę i w chaosie wprowadzał rozwiązania, które obciążały ludzi kosztami, których wielu z nich po prostu nie jest w stanie ponieść. Tak nie wolno postępować, ludzie muszą wiedzieć co ich czeka za miesiąc, za dwa miesiące, za trzy miesiące. I to jest jedno z kluczowych rozwiązań naszego pakietu – dłuższa perspektywa czasowa. Trzeba mieć odwagę mówić prawdę i to jest mój apel do pana premiera Morawieckiego: proszę mówić prawdę, panie premierze. Te ograniczenia nie będą trwały tydzień, one nie będą trwały dwa tygodnie. To nie jest tak, że to wszystko za chwilę się skończy jak zły sen. Musimy przygotować się na kilka ciężkich miesięcy i dlatego kluczowym elementem tego programu jest to, że on ma obejmować 6 miesięcy z możliwością dalszego przedłużenia wsparcia, ponieważ trzeba dać ludziom poczucie bezpieczeństwa i perspektywę. Bezpieczeństwo miejsc pracy, bezpieczeństwo zatrudnienia, pracownicy muszą mieć poczucie, że za miesiąc, za dwa, za trzy i za cztery miesiące będą mieli z czego zapłacić rachunki i za co kupić jedzenie dla swoich dzieciaków.