Zandberg: PiS brakuje i wyobraźni, i odwagi

Panie Ministrze! Wysoka Izbo!

Nie liczyłem na wiele. Jak się okazało, że pana szef stchórzył i nie przyjdzie na tę debatę, to było dosyć jasne dlaczego. Dlatego że nie ma się czym pochwalić. Ale liczyłem, że przyniesie pan dzisiaj cokolwiek do Sejmu. Tymczasem zamiast realistycznego planu, jak naprawić to, co nie działa, usłyszeliśmy opowieść, że jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej.

Kolejny rok obciętych pensji

Nie wiem, panie ministrze, czy pan w to wierzy, ale wiem, że to, co pan mówił, ma się nijak do tego, co mówi się dzisiaj w polskich domach. Przed Polską jest ciężki rok, ludzie są już bardzo, bardzo zmęczeni. Wiosną mówiliście, że obniżki płac, zwolnienia, brak zleceń, wypychanie na samozatrudnienie – to chwilowe. Ale minął rok, idzie kolejny i te miesiące będą raczej gorsze niż lepsze.

Panie ministrze, Polacy nie są naiwni i naprawdę nie chcą, żeby pan im opowiadał kolejne bajki, tylko chcą, żeby pan odważnie i uczciwie powiedział, jak jest. A skoro brakuje panu odwagi, żeby to tutaj powiedzieć, to ja zrobię to za pana. Planujecie, panie ministrze, kolejny rok obciętych pensji. Planujecie, panie ministrze, kolejny rok, w którym ludzie są wypychani na śmieciowe samozatrudnienie. Pan się tutaj przechwalał, że liczba firm rośnie. Niech pan odpowie, panie ministrze, ile z tych firm to są ludzie, którym kazano teraz założyć działalność, stawiając ich przed wyborem: albo to, albo wywalimy cię z etatu.

Z pandemii ludzie wyjdą z pustkami w kieszeniach

Panie ministrze, to są wasze statystyki. A w gospodarce w tym roku wielcy będą dalej pożerać małych. Wielki biznes będzie rozbudowywać oligopole, małe firmy będą się dusić. Koronawirusa my w końcu pokonamy, jestem o tym przekonany, ale to, co się teraz dzieje w gospodarce, będzie miało konsekwencje przez lata. A wy niestety patrzycie na wiele z tych zjawisk po prostu bezczynnie. Wie pan, za parę miesięcy będzie, wszyscy mamy taką nadzieję, nieco lepiej. I po półtora roku zaciskania pasa ci ludzie, którym pozwoliliście obciąć dochody, nie rzucą się na knajpki, nie rzucą się na hotele, nie rzucą się na restauracje, bo po prostu nie będzie ich na to stać. A więc co z tego, że w końcu otworzymy lokale, jeżeli przyjdzie do nich garstka klientów. Mam poczucie, że nie myślicie o tym, że nie myślicie o perspektywie, o tym, jaki popyt będzie w Polsce za kilka miesięcy. To się niestety bardzo gorzko zemści.

Waszą pomoc wielki biznes wsadził na lokaty

Pan mówił o obostrzeniach, panie ministrze. Ja się zgadzam, obostrzenia były konieczne, i nie przyłączę się do tych, którzy tutaj podważają ich sens, czy do tych, którzy próbują w tym momencie wzywać do zachowań nieodpowiedzialnych. Moim zdaniem nie wolno tak robić. Ale jak się zamyka gospodarkę, panie ministrze, to trzeba od razu zapewnić pomoc. Tego nie zrobiliście. Chodzi o pomoc w zakresie dofinansowania kosztów stałych, o pieniądze na pensje dla tych kucharzy, kelnerów, barmanów, sprzątaczek, dla tych wszystkich ludzi, którzy potracili środki do życia. Do tysięcy z tych ludzi ta pomoc nie dotarła i to nie było w porządku. Czasem, żeby pomóc, nawet nie potrzeba kasy, trzeba trochę pomyślunku i trochę odwagi.

Położyliśmy wam rozwiązanie na stole, żeby tym małym restauracjom ulżyć, żeby je uchronić przed wyzyskiem ze strony korporacji pośredników, ale znowu stchórzyliście przed Amerykanami. Efekt będzie taki, że będzie więcej bankructw. Natomiast byliście oczywiście bardzo hojni dla wielkiego biznesu, tylko nie zadbaliście o to, żeby te pieniądze szybko popłynęły do gospodarki. Pan to świetnie wie, panie ministrze, bo to wasze PKO musiało zawiesić przyjmowanie lokat od firm, bo kasa zamiast do ludzi, zamiast na pensje popłynęła na depozyty. I tak w praktyce niestety działał często ten program pomocowy.

Przestańcie spychać koszty na słabszych, wprowadźcie świadczenie kryzysowe

Można inaczej, panie ministrze, i ten wybór ciągle jest. Zamiast spychać koszty na słabszych, można pójść drogą Lewicy. To jest naprawdę wyjątkowy czas i państwo powinno wziąć teraz większą odpowiedzialność, bo po to jest. Jest po to, żeby ludzie czuli się bezpiecznie. Lewica mówi jasno, że trzeba wrócić do normalnych pensji, w pełnej wysokości, że państwo powinno je gwarantować, tak jak to było w przypadku choćby Duńczyków. Ludzie nie mogą latami czekać na powrót do normalności, a od kondycji ich domowych, pracowniczych budżetów będzie zależało to, jak szybko wyjdziemy z tego kryzysu. Zaproponowaliśmy wam konkretne rozwiązanie: świadczenie kryzysowe. Jeśli chodzi o tę drogę, którą zaproponowała Lewica, to jest to droga, którą dzisiaj będzie szedł Biden, jak sam deklaruje, ale my nią nie pójdziemy. Szkoda, bo taki dochód podstawowy pomógłby i ludziom, i gospodarce, ale się na niego nie odważyliście.

Pomóżcie małym firmom

Wreszcie trzeba, panie ministrze, rozmawiać z ludźmi uczciwie. Ta epidemia jeszcze potrwa i dlatego trzeba naprawdę, na serio zwiększyć pomoc dla małych firm. I ona nie może być ustalana z miesiąca na miesiąc, z tygodnia na tydzień (Dzwonek), dlatego że nagle sobie coś uświadomiliście. Ona musi być długoterminowa, dlatego złożyliśmy projekt ustawy, który wydłuża ją do 6 miesięcy. Jeśli państwo czasowo nie przejmie tych kosztów stałych, to małe firmy po prostu popadają i te statystyki, którymi dziś pan się chwalił, za rok będą po prostu wyglądać inaczej.

Powiem otwarcie, że to, co my proponujemy, oczywiście kosztowałoby więcej, ale te koszty i tak ktoś dzisiaj ponosi, panie ministrze, tylko wy je po prostu zepchnęliście na ludzi. Zepchnęliście je, nie wiem, na faceta, który pracuje przy taśmie i który zarabia teraz kilkaset złotych mniej, niż zarabiał rok temu. Zepchnęliście je na dziewczyny, które prowadziły kawiarnię i w tym momencie siedzą i głowią się, skąd mają wziąć pieniądze, żeby zapłacić opłaty za styczeń. Zepchnęliście je także na urzędniczkę, której kolejny rok zamroziliście pensję. To ci ludzie tak naprawdę płacą rachunek.

(Poseł Teresa Wargocka: Absurd już.)

Wysłuchałem tego, co pan mówił, panie ministrze, choć było to krótkie wystąpienie, i muszę powiedzieć w imieniu posłów Razem, ale też w imieniu posłów Wiosny, Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Polskiej Partii Socjalistycznej, całego koalicyjnego klubu Lewica – zabrakło tutaj odwagi, zabrakło pomyślunku, zabrakło wyobraźni. Niestety, choć mówiliście, że będziecie inni, to pod wieloma względami znowu mamy rząd, który zrzuca ciężar kryzysu na pracujących Polaków. Trochę tak jak wtedy, kiedy pana poprzednicy wychodzili tutaj i opowiadali bajki o zielonej wyspie. To nie jest fair i dlatego nie będziemy mogli zagłosować za pańską informacją, za jej przyjęciem. Dziękuję bardzo. (Oklaski)

Poseł Adrian Zandberg w imieniu KKP Lewicy, 21 stycznia 2021 r.