Stanowisko Zarządu Krajowego Razem ws. obecnej sytuacji na Białorusi

23 maja 2021 roku, białoruski reżim zmusił samolot wykonujący lot FR4978 na trasie Ateny – Wilno do lądowania na lotnisku w Mińsku, gdzie dokonał uprowadzenia białoruskiego opozycjonisty Romana Protasiewicza.

Według przekazów medialnych do zdarzenia doszło, kiedy personel pokładowy został poinformowany o znajdującej się w maszynie bombie. Białoruska kontrola powietrzna nakazała pilotom natychmiastowe lądowanie na lotnisku w Mińsku. W sprowadzenie maszyny na ziemię zaangażowane było również wojsko. Samolot należący do zarejestrowanej w Polsce linii lotniczej Buzz, części holdingu Ryanair, miał na pokładzie ponad 170 osób, w tym czworo Polaków. Zgodnie z art. 5 kodeksu karnego przestępstwa popełniane na polskim statku powietrznym traktowane są jak przestępstwa popełniane na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Za przejęcie kontroli nad statkiem powietrznym grozi kara pozbawienia wolności od lat 2 do 12. Zmuszając samolot do przymusowego lądowania, białoruski reżim dopuścił się prawdopodobnie również złamania konwencji chicagowskiej.

W oficjalnym komunikacie wystosowanym przez linię Ryanair czytamy, że „na pokładzie nie znaleziono nic nieprzewidzianego, a władze zezwoliły na wylot samolotu wraz z pasażerami i załogą po około 7 godzinach pobytu w Mińsku„. Oświadczenie pomija jednak najistotniejszą informację. Podczas pobytu boeinga na lotnisku doszło do zatrzymania blogera i działacza opozycyjnego Romana Protasiewicza oraz jego partnerki. Od tamtego czasu nie było z nimi kontaktu. Białoruskie służby nie ujawniają również miejsca ich przebywania. 

Roman Protasiewicz to białoruski dysydent, założyciel i były redaktor naczelny kanału Nexta, który m.in. aktywnie relacjonował wybory prezydenckie w 2020 roku. Ze względu na swoją działalność Protasiewicz został uznany przez białoruskie władze za terrorystę. Na Białorusi grozi mu kara śmierci.

Wzywamy białoruski reżim do natychmiastowego wypuszczenia Romana Protasiewicza oraz innych więźniów politycznych, w tym Andżeliki Borys, Andrzeja Poczobuta, Marii Tiszkowskiej i Ireny Biernackiej.

Zdecydowanie potępiamy również szokujący akt terroryzmu, jakim jest porwanie białoruskiego dysydenta z pokładu zarejestrowanego w Polsce samolotu. Tak rażące złamanie prawa międzynarodowego wymaga zdecydowanej reakcji. Ugodowa polityka i brak stanowczych działań wobec reżimu Łukaszenki nie tylko nie doprowadziły do koniecznych zmian, ale wręcz zachęciły Białoruś do dalszego, bardziej agresywnego łamania praw człowieka. W związku z tym domagamy się:

  • uznania działań reżimu Łukaszenki za państwowy terroryzm;
  • przeprowadzenia międzynarodowego dochodzenia oraz wyciągnięcia konsekwencji wobec odpowiedzialnych za porwanie samolotu;
  • rozszerzenia sankcji wobec Białorusi, w szczególności wobec funkcjonariuszy reżimu. Zakaz wjazdu na terytorium Unii Europejskiej powinien objąć wszystkich wyższych rangą przedstawicieli milicji, Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego i sędziów politycznych.
  • Unia Europejska powinna zakazać unijnym liniom lotniczym przelotów nad Białorusią, a białoruskim firmom zakazać lądować na swoim terytorium.
  • Reprezentacja Białorusi powinna zostać wykluczona z udziału w tegorocznej olimpiadzie oraz z innych rozgrywek sportowych. Unia Europejska powinna również wprowadzić ograniczenia w eksporcie dóbr luksusowych do Białorusi.

W świetle lakonicznego oświadczenia linii lotniczej Ryanair domagamy się też dochodzenia, które odpowie na pytanie, czy władze spółki nie miały świadomości planów reżimu Łukaszenki i konsekwencji lądowania w na terenie Białorusi. Wymaga wyjaśnienia, dlaczego piloci podjęli decyzję o lądowaniu w Mińsku, zamiast na znajdującym się bliżej lotnisku w Wilnie, ignorując przy tym informację od Romana Protasiewicza o tym, że jest uchodźcą i jego życie jest zagrożone. Transparentność działań linii lotniczych i rozwianie wątpliwości w tej sytuacji jest istotne z punktu widzenia bezpieczeństwa milionów obywatelek i obywateli Unii Europejskiej i Europy, którzy nie powinni być wystawieni na podobne ryzyko.

Zdjęcie: Karina Kashuba