Stadion za kilkaset milionów?!

Na konferencji prasowej działacze Okręgu Opolskiego Lewicy Razem wyrazili sprzeciw wobec inwestowaniu w studnię bez dna, kiedy miasto jednocześnie twierdzi, że nie ma pieniędzy na godne płace.

Prezydent Wiśniewski w kampanii wyborczej obiecywał budowę stadionu i aquaparku, ale nie było wtedy mowy o zadłużania miasta w tym celu. Kwota, którą wtedy operowano oscylowała ok. 100 mln, teraz mowa o dwukrotnie większej sumie. – Stadion za kilkaset milionów postawić jest łatwo, ale będzie go trzeba też utrzymać. Może się więc okazać, że zamiast stadionu przy ulicy Północnej wybudujemy dziurę budżetową. – komentuje Jerzy Przystajko, działacz Okręgu Opolskiego Lewicy Razem. 

Doświadczenia z innych miast pokazują, że takie inwestycje nigdy nie zamykają się na planowanej kwocie. Budowa i utrzymanie stadionu to finansowa studnia bez dna – dodaje Kamila Jarońska, koordynatorka Razem w opolskim – Prezydent za zgodą rady Miasta beztrosko szasta  publicznymi pieniędzmi, już wiemy że na stadion zawsze znajdą się środki – niestety wiemy, że ich brakuje dla pracowników budżetówki.

Posłanka Marcelina Zawisza przypomniała, że kiedy interweniowała w sprawie podwyżek dla pracowników MOPSu, prezydent zasłaniał się brakiem pieniędzy w budżecie. – Stadion będzie również generował koszty w przyszłości. Czy jego funkcjonowanie prezydent zamierza zorganizować przez zamrożenie płac w jednostkach podległych miastu? – pyta Zawisza. Do prezydenta Opola została skierowana interwencja poselska z pytaniami o kosztorysy, koszty utrzymania obiektu i kredytu.

Sytuacja budżetówki, również w jednostkach samorządowych, jest nie do pozazdroszczenia. Pracownicy i pracownice protestują przez wieloletnie zapóźnienia w podwyżkach płac. Niestety widzimy i na poziomie centralnym, gdzie pieniądze znajdują się na czołgi czy samoloty, i lokalnie, tak jak w Opolu, gdzie prezydent najpierw narzeka na ciężkie pandemiczne czasy blokując podwyżki dla pracownic socjalnych, by zaraz potem chwalić się budową stadionu za kilkaset milionów, jakie priorytety mają włodarze – podsumował poseł Adrian Zandberg