Posłanki apelują o ochronę dzieci na granicy

Uchodźcy i ich dzieci, którzy jeszcze niedawno przebywali w ośrodku Straży Granicznej w Michałowie, zostały przewiezione z powrotem na granicę z Białorusią. Służby graniczne poinformowały, że działały na podstawie rozporządzenia MSWiA z dnia 20 sierpnia 2021, w którym wprowadzono procedurę „push-back”. Lewica zwraca się z apelem do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji o uchylenie rozporządzenia lub wyłączenie dzieci i ich rodzin spod jego działania. Silne państwo chroni dzieci, a nie wywozi je do lasu.

„Push-back” w rozporządzeniu MSWiA z dnia 20 sierpnia 2021 roku

2a. Osoby, które nie należą do kategorii osób wymienionych w ust. 2, poucza się o obowiązku niezwłocznego opuszczenia terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.

2b. W przypadku ujawnienia osób, o których mowa w ust. 2a, w przejściu granicznym, na którym ruch graniczny został zawieszony lub ograniczony oraz poza zasięgiem terytorialnym przejścia granicznego, osoby takie zawraca się do linii granicy państwowej

Zgodnie z prawem możliwość ubiegania się w Polsce o status uchodźcy jest prawem konstytucyjnym, gwarantowanym w art. 56 ust. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. O tym samym mówią także obowiązujące Polskę umowy międzynarodowe, czyli art. 18 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej oraz dyrektywa UE dnia 26 czerwca 2013 w sprawie wspólnych procedur udzielania i cofania ochrony międzynarodowej. Zatem procedura „push-back” narusza prawo krajowe oraz zobowiązania międzynarodowe Polski. 

Bezpieczne państwo chroni dzieci, a nie wywozi je do lasu. Silne państwo dba o rodzinę, dba o najsłabszych, a nie skazuje ich na tułaczki pod kolczastym drutem. Państwo, które dba o rodzinę, nie skazuje tych rodzin na dramatyczny los, na strach, na chorobę, a najpewniej także na śmierć. Dziś Polska niestety nie jest takim państwem, nie jest państwem silnym, nie jest państwem bezpiecznym, nie jest państwem chroniącym rodziny – mówiła na konferencji prasowej posłanka Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. – Nie jest, ale głęboko wierzymy, że może takim państwem być. To jakim państwem jest Polska o tym decyduje stanowione prawo. W sierpniu minister Spraw Wewnętrznych i Administracji wydał rozporządzenie sankcjonujące nielegalne wywożenie ludzi szukających ochrony międzynarodowej na granicę. Wiemy dziś, że Straż Graniczna wykonuje te rozkazy.  

Lewica opowiedziała się przeciwko przedłużeniu stanu wyjątkowego, ponieważ państwo polskie jest na tyle silne, aby poradzić sobie z obecnym kryzysem bez wprowadzania specjalnych procedur. Czy bez stanu wyjątkowego nasza granica nie jest chroniona? Czy bez jego wprowadzenia tysiące funkcjonariuszy Straży Granicznej i wojska są bezczynni? Odpowiedź brzmi nie, po prostu stan wyjątkowy jest potrzebny do ratowania sondaży partii rządzącej.

My, jako opozycja mieliśmy wczoraj tylko 30 sekund na to, żeby się wypowiedzieć, zadać pytanie, odnieść do całej tej sytuacji – mówiła na konferencji posłanka Joanna Scheuring-Wielgus. – W 30 sekund trudno jest wyrazić swoje myśli i powiedzieć co się tak naprawdę sądzi na temat całej tej sytuacji. Dzisiaj już wiemy, że dzieci z Michałowa. o których wczoraj mówiliśmy zostały wywiezione z powrotem do lasu. Patrząc w stronę Prawa i Sprawiedliwości – na osoby, które bardzo często mają usta pełne frazesów o chrześcijaństwie, o rodzinie, jako największej najważniejszej komórce – doznawałam uczucia niezrozumienia. Te dzieci, które pojawiają się na polsko-białoruskiej granicy, niczym nie różnią się od naszych dzieci. Te dzieci powinny teraz iść rano do szkoły, powinny dostać od nas od rodziców kanapki i powinny spotykać się ze swoimi rówieśnikami, powinny cieszyć się z tego, że mogą porozmawiać z kolegą i z koleżanką. Ale tak się nie dzieje. Dlatego jako posłanki i posłowie Lewicy apelujemy do sumień posłanek Prawa i Sprawiedliwości. Drogie Panie, jesteście matkami, jesteście babciami i apelujemy do Was, pomyślcie co by się stało, gdyby te dzieci były wasze.  

Lewica nie chce, aby prawda o tym co się dzieje na granicy z Białorusią była ukrywana, dlatego żądamy zmiany rozporządzenia o wprowadzeniu stanu wyjątkowego i dopuszczenia dziennikarzy na tereny przygraniczne. Podczas wojny w byłej Jugosławii, w konfliktach na Bliskim Wschodzie, w Iraku i Afganistanie – wszędzie tam byli dziennikarze oraz media. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby na polsko-białoruskiej granicy znajdowały się media, które będą mogły wykonywać swoją pracę. 

Wczoraj minister Kamiński chwalił aresztowaniem przez polskie służby domniemanych pedofilów zoofilów i terrorystów – mówiła posłanka Razem, Magdalena Biejat. – Mamy więc sytuację kuriozalną, w której zgodnie z prawem i z wszystkimi procedurami aresztuje się i przenosi do zamkniętego ośrodka trzyma w cieple i podaje ciepłe posiłki przestępców, a dzieci z ich rodzicami wsadza do autobusu i wywozi do lasu. To nie jest sytuacja, która robi komukolwiek dobrze. Pan minister Kamiński wczoraj twierdził, że nie rozumiemy zagrożenia na polskiej granicy. My je rozumiemy aż za dobrze i jasne jest dla nas, że nie ma żadnego wytłumaczenia dla stanu wyjątkowego oraz niedopuszczania na granicę polsko-białoruską dziennikarzy. Sytuacja, która ma tam miejsce to taka, którą da się rozwiązać normalnymi środkami, normalnymi procedurami oraz zgodnie z polskim prawem i procedurami. Osoby, które trafiają nielegalnie do Polski należy aresztować, przewieźć do ośrodka i sprawdzić kim są. To jest działanie zgodne z prawem. I to nie jest tylko kwestia humanitarnego podejścia, ale również w dużej mierze kwestia podstawowych ludzkich wartości i zasad moralnych, a także kwestia bezpieczeństwa i dbania o wizerunek Polski. Dzięki takiej procedurze, ci którzy mogą stanowić zagrożenie mogą być sprawdzeni przez służby i zatrzymani. A Łukaszenka z Putinem nie będą mieli obrazków, na których polscy pogranicznicy stoją nad przedszkolami z karabinem. Polska była kiedyś nie tylko jednym z sygnatariuszy, ale również i inicjatorów Konwencji Praw Dziecka. Dzisiaj o tej konwencji nasz kraj postanowił przestać pamiętać.  

Push-back służb mundurowych wobec dzieci to hańba mówiła posłanka Monika Falej. – Takimi działaniami Polska łamie konwencję, której jest współautorem. Państwa przez przed telewizorami czy przy radiach, proszę zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie swoją córkę, syna, wnuczkę czy wnuka. Przypomnijcie sobie ich imiona. Przypomnijcie sobie ich twarze, bo ja przypominam sobie twarze dzieci z Michałowa. Jako matka 9-letniej dziewczynki pytam się: jaka pomoc została udzielona dzieciom z Mikołowa? Gdzie te dzieci teraz są?!

Zdjęcia: Dawid Dobrogowski